Niedawno chciałam rozszerzyć temat „Komu można pomagać?” i „Czy pomagać?”… W modlitwie oto taki przekaz dostałam:

Szewc

4.01.2022 r.

Był sobie człowiek, który naprawiał buty. Czasy były to dawne, a więc taki szewc miał dużo pracy, bo o nowe buty trzeba było się bardzo starać. Każdego dnia wytrwale naprawiał zniszczone pary butów, a ich posiadacze byli szczęśliwi, że mogą dalej użytkować swoje obuwie. Przyszły czasy odwilży po zimie, dużo błota, zniszczonych butów było mnóstwo… Szewc był chronicznie wycieńczony, bo pracę swą ciągle wykonywał solidnie, lecz spędzał w warsztacie dużo więcej czasu. Może i grosza miał więcej, ale cóż mu po tym, gdy powoli siły witalne uchodziły z niego. Pewnego dnia miał tak dużo na głowie i już źle się czuł, że musiał zrezygnować z naprawy butów jednego z potrzebujących ludzi… Szewc pracował wolniej, brał mniej zleceń, lecz trzymał się swej solidności, którą gwarantował każdemu. Czasy były dość okrutne, zdarzało się też, że dzieci bez żadnej opieki szwendały się po mieście. Jedno z takich dzieci zjawiło się tego dnia u szewca. Chłopiec, który stanął przed obuwniczym fachowcem, wyglądał na biednego: był brudny, w błocie, wychudzony, a jego oczka lśniły jak u dzikiego zwierzątka. Chłopiec nieśmiało wysunął ręce ku szewcowi –  miał w nich parę damskich pantofli, którym odpadało niemal wszystko. Na pierwszy rzut oka chłopiec nie wydawał się poważny, bo zamiast zapłaty przyniósł do zakładu muszelki i kamyczki znalezione nad morzem. Szewc uśmiechnął się pod wąsem, bo czuł, że coś się święci. Choć był już tego dnia wykończony zapytał:

-Czyje to buty?

-Mama – odparł dzikusek, może miał z 4-5 lat. Jak na swój wiek znał dość mało słów .

– Mama chora – wrzucił nerwowo chłopczyk ze łzami w oczach.

Mężczyźnie zrobiło się żal chłopca, ulitował się i zabrał pantofle. Powiedział mu, że wykona usługę bezpłatnie. Chłopiec kiwnął głową i poczekał aż starszy mężczyzna mu pomoże. Mężczyzna podał naprawione buty chłopcu:

– Życz zdrowia mamusi, niech jej się życie dobrze wiedzie!

To była ostatnia para butów tego dnia – na zajutrz bowiem była niedziela, a więc jedyny czas odpoczynku dla spracowanych dłoni… W mieście każdej niedzieli na rynku można było pójść na jarmark, gdzie grała muzyka i kupcy sprzedawali swoje unikatowe przedmioty. Nagle szewc zobaczył znajomą twarz – chłopca, który był u niego wczoraj 0 siedział pod bramą wjazdową i próbował sprzedać… buty. Tak – te same buty, które wczoraj reperował szewc…

Pytania:

Czy pomagać?

Jak pomagać?

Czy można pomóc?

W.


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.